Niezapomniany rok… – z Natalią Sikorą rozmawia Jarosław Gajewski

Natalia Sikora jako Rachela w „Weselu”, Teatr Polski w Warszawie. Fot. Krzysztof Bieliński.Jarosław Gajewski: W Teatrze Polskim ma pani swój spektakl „Natalia Sikora śpiewa Norwida”, bierze pani udział w czterech innych przedstawieniach, między innymi gra Rachelę w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego, w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego. Czy szkoła konkursu recytatorskiego ma wpływ na pani dzisiejszy stan sztuki aktorskiej, sztuki wokalnej? Czy pozostają jakieś związki z tamtym czasem
i z tamtym sposobem myślenia?
Natalia Sikora: Absolutnie tak. Nie zawsze oczywiście to daje się uchwycić, ale wspominam trening nad pewnym rodzajem koncentracji, bardzo specyficznym, kiedy mamy do czynienia z mówioną prozą czy z mówioną poezją – w szczególnej, tylko jej poświęconej konkretnie chwili. Uważam, że trening tego rodzaju koncentracji bardzo mocno otworzył mój organizm na późniejszą przestrzeń teatru, kiedy już komunikuję się z partnerem na scenie, albo kiedy towarzyszy temu muzyka. Myślę, że to jest najważniejsze z tamtej szkoły. Ale też nauczyłam się, żeby poszukiwać, bo zawsze sobie sami
wybieraliśmy teksty, które chcieliśmy mówić. I jeszcze wiązało się z czymś większym. Nie
chcę, żeby to dziwnie zabrzmiało, ale nie jest całkiem zwyczajne, że człowiek bardzo, bardzo młody jak ja wtedy, nie idzie na imprezę do miasta, tylko poświęca czas na dobrą imprezę z poezją. I ja to często wspominam, bo to trwało. Zresztą, do dzisiaj w moim życiu to jest rodzaj lekarstwa – kiedy mnie proza realnego życia potrafi przygnieść, uciekam do poezji. Bo tam jest wentyl i powietrze.

 

Całość artykułu „Niezapomniany rok… – z Natalią Sikorą rozmawia Jarosław Gajewski” w w Scenie 3-4 (83-84) 2015

Na zdjęciu: Natalia Sikora jako Rachela w „Weselu”, Teatr Polski w Warszawie. Fot. Krzysztof Bieliński.