Czarodziej w laboratorium teatralnym

b_220_220_16777215_00_images_2015_ksiazka.jpg„Jakkolwiek jednak będzie się przedstawiać organizacja teatru szkolnego (...), rola nauczyciela-kierownika – jak sądzę – w żadnym z tych wypadków nie powinna być umniejszona, chociaż w każdym z nich odegrana dyskretnie i taktownie. (...) trzeba być wyrozumiałym, ba! i to nie wystarcza, trzeba być czułym i wrażliwym, żyć z młodzieżą jej życiem (...).” Zatem na pewno nie osoba z zewnątrz, „aktor-specjalista może zaszkodzić raczej, niż pomóc”. W innym miejscu mocno podkreśla „nie chciałbym w tym kierowniku widzieć ’człowieka teatru’ zawodowego”. Istotą szkolnego teatru jest współpraca pedagoga z dziećmi; on nie narzuca a tylko organizuje reżyserię zbiorową. Nie przychodzi z gotowym egzemplarzem sztuki, raczej z mglistym pomysłem otwierającym perspektywę: „Będziemy chwytać w lot wszelki przejaw nieśmiały twórczości dziecka, cień tego przejawu, na tych przejawach i cieniach przejawów budować całość.” Nie usługa czy obsługa (rocznica, święto), nie wymyślony problem, nie forma spektaklu, nie aktorski popis wychowanków i gwiazdorstwo, nie ambicje instruktora-reżysera – dziecko i wyzwolenie jego twórczości, stanowi cel pierwszy i najważniejszy. Takie jest fundamentalne przesłanie dzieła i życia Lucjusza Komarnickiego.

 

Całość artykułu „Czarodziej w laboratorium teatralnym” w w Scenie 3-4 (83-84) 2015