Niebo w niebie czy na ziemi?

sc.pngDługie jesienno-zimowe wieczory z natury skłaniają do wspomnień. Dawniej towarzyszyło temu darcie pierza, przędzenie wełny i lnu, dzisiaj niestety telewizor i komputer. Niestety, gdyż z maszyną trudno się rozmawia. Jakie więc tegoroczne wydarzenie zapadło nam w pamięć? Ja wciąż przed oczyma mam pewne zdjęcie. Oto w mrocznej celi nr 11 bloku śmierci w Auschwitz, na zwykłym krześle siedzi papież Franciszek. Co myśli, chciałoby się zapytać. Za jego plecami drzwi, w rogu bunkra prostokątna skrzynia, czyli ubikacja, po więziennemu kibel. W takim miejscu umierali więźniowie skazani na śmierć głodową. Czasami dobijano ich zastrzykiem. Tak zginął Maksymilian Kolbe.
Przez cały czas pobytu w Auschwitz-Birkenau Franciszek nie wygłosił żadnego przemówienia, nie odmówił żadnej modlitwy, co niektórzy mają mu nawet za złe. Z tego jednak, że nie nie mówił, nie wynika, że nic nie powiedział. Franciszek zostawił w księdze pamiątkowej obozu wpis: „Panie, miej litość nad Twoim ludem! Panie, przebacz tyle okrucieństwa.” Zastanawiająca modlitwa. Do niedawna wszystko było jasne. Ludem Bożym są katolicy. Wszyscy inni chrześcijanie, wyznawcy pozostałych religii, i ateiści, to nie-lud. Dla Franciszka, idącego za soborowym nauczaniem, taki podział nie istnieje. Do ludu Bożego należą wszyscy. Jeśli tak, to papież prosi Boga o zmiłowanie nie nad kimś, ale nad nami wszystkimi, łącznie, a może przede wszystkim nad chrześcijanami.

 

Wacław Oszajca