Łomnicki wydobyty z niepamięci

Tadeusz Łomnicki. Fot. PAP/A. Rybczyński

Jak doszło do tej rozmowy
Był rok 1975. Przygotowywałem się do pracy magisterskiej na temat kształcenia ludzi teatru w Polsce, na przykładzie Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Zebrane materiały postanowiłem uzupełnić o wywiady z dziekanami poszczególnych wydziałów, no i oczy-wiście z tym, który stał na czele Uczelni czyli z Rektorem Tadeuszem Łomnickim.

Ja byłem studentem ostatniego roku Instytutu Studiów Teatralnych na Uniwersytecie Paris III Sorbonne Nouvelle, On – jednym z największych (dziś powiedziałbym, że największym) aktorów swoich czasów, reżyserem, dyrektorem świeżo otwartego, stworzonego przez siebie Teatru na Woli, Rektorem PWST, członkiem Komitetu Centralnego PZPR, słowem – gigantem, do którego samo zbliżenie się wywoływało napięcie. Trzeba też powiedzieć, że Łomnicki uwielbiał grać nie tylko na scenie – bawił się rozmówcą, zaskakiwał go, a to niespodziewaną miną, a to gestem czy sytuacją, budził i zmieniał emocje…
Nie było to moje pierwsze zetknięcie z Łomem, jak wszyscy go nazywali, ale po raz pierwszy miałem przeżyć długą, istotną dla mnie rozmowę (dwa lata później zdawałem na reżyserię w Warszawie). Z magnetofonem kasetowym i kartką papieru z przygotowanymi pytaniami, wybrałem się do gabinetu Dyrektora Teatru na Woli, gdzie wyznaczono mi spotkanie. Byłem potwornie przejęty i do chwili gdy otworzyły się drzwi i pani sekretarka zaprosiła mnie do jaskini lwa, chciałem uciec jak najdalej. Ale kiedy już znalazłem się w środku, rozmowa przebiegła w bardzo sympatycznej atmosferze i bez specjalnych przygód. Oczy-wiście, o równowadze interlokutorów nie było mowy. Nieśmiało artykułowałem spisane pytania i ogromnie się cieszyłem, że Rektor Łomnicki zechciał odpowiadać na nie, a nawet niektóre pochwalić.

 

Edward Wojtaszek

Tadeusz Łomnicki. Fot. PAP/A. Rybczyński
Całość rozmowy w Scenie 1-2 (89/90) 2017 oraz II cześć w Scenie 3-4 (91-92) 2017