Roztwórz się ziemio…

Czytaj więcej: Roztwórz się ziemio…Święta – uroczystość Narodzenia Pańskiego – jak wszystkie inne, choć w różnym stopniu, mają charakter z gruntu międzyreligijny, a nawet światopoglądowy, w najszerszym rozumieniu ekumeniczny. Przypadają na okres przesilenia zimowego, który pewnie dla wszystkich religii ma szczególne znaczenie. Żeby nie szukać daleko, nasi pradziadowie obchodzili święto zmarłych i Gody, plemiona germańkie świętowały Jul, starożytni Rzymianie czcili bóstwo Sol Invictus – Niezwyciężone Słońce, a chrześcijanie od czwartego wieku Narodzenie Pańskie. Najdłuższa w roku noc ustępuje, dnia przybywa, gdyż wraca życiodajne Słońce. W liturgii Kościołów i obrzędowości ludowej do niedawna te wszystkie wątki z łatwością można było rozpoznać. Dzisiaj już prawie nie. Dawne obrzędy zanikają, a przypominanie o nich stało się niezręcznością. Mówienie, że kutia to potrawa obrzędowa, związana z kultem zmarłych, a puste miejsce pierwotnie było przeznaczone dla zmarłych, mogłoby popsuć miłą rodzinną atmosferę. Nasi pradziadowie takich obaw nie mieli i o tyle byli od nas bogatsi w mądrość życiową. A że nie jest to temat wyssany z palca, niech zaświadczy poniżej zamieszczony wiersz. Dlaczego akurat wiersz? Z prostego powodu: Boże Narodzenie jest świętem słowiarzy, jest przecież przypomnieniem, że słowo może i powinno stawać się ciałem. Jest to święto autorów, aktorów, recytatorów, a przede wszystkim ludzi teatru, włączając w to przedstawiających jasełka oraz teatry amatorskie, jeśli przez amatora rozumie się tego, kto kocha teatr.

 

Wacław Oszajca

Całość w Scenie 3-4 (91-92) 2017

 

Matylda – opowieść o scenicznym kunszcie i dworskim romansie

Czytaj więcej: Matylda – opowieść o scenicznym kunszcie i dworskim romansieZrealizowana przez Teatr Wielki – Operę Narodową w maju tego roku nowa wersja baletu Piotra Czajkowskiego Jezioro Łabędzie  do oryginalnego libretta Pawła Chynowskiego, jest dobrą sposobnością do przypomnienia postaci Matyldy Krzesińskiej (1872–1971) – rosyjskiej tancerki polskiego pochodzenia, primabaleriny Cesarskiego Baletu Teatru Maryjskiego w St. Petersburgu, uznawanej za jedną z najwybitniejszych tancerek przełomu XIX i XX wieku.
Dla próbującego zgłębić fenomen tanecznego kunsztu oraz niezwykłej osobowości artystki, przebrnięcie przez wspomnienia i opinie na jej temat krytyków oraz historyków tańca, stanowi nie lada wyczyn. Jedni uznawali ją za boginię tańca o wybitnych zdolnościach aktorskich, inni – za pozbawioną talentu aktorskiego intrygantkę, bezprawnie i bez skrupułów wykorzystującą swoje osobiste koneksje z carskim dworem. Natomiast w jednej kwestii krytycy i historycy pozostawali zgodni: warsztat taneczny, precyzja wykonawcza tudzież  temperament Krzesińskiej sprawiały, że nie miała sobie równych i – mimo sprzeciwu samego Mariusa Petipy, ówczesnego choreografa  baletu maryjskiego – bezwzględnie zasłużyła na nadawany nielicznym tytuł prima ballerina assoluta, a trzeba tu dodać, że takim tytułem może do dzisiaj poszczycić się jedynie …12 artystek baletu na świecie, w tym m.in. Galina Ułanowa, Alicja Alonso, Maja Plisiecka, Margot Fonteyn. Swoją wirtuozerią tańca klasycznego Matylda zdeklasowała zatrudnione w Teatrze Maryjskim słynne włoskie tancerki. Udało jej się m. in. odkryć – dzierżony do tej pory przez Pierrinę Legnani, niezrównaną „techniczkę” i pierwszą w historii tańca artystkę szczycącą się tytułem primabaleriny assoluta – sekret wykonania niezwykle trudnego elementu o nazwie fouette (powtarzany 32-krotnie obrót na jednej nodze z równoczesnym smagnięciem drugiej), czym wzbudziła entuzjazm rosyjskich baletomanów. Obok Matyldy błyszczały również talenty Olgi Prieobrażenskiej i Wiery Triefiłowej, zatem w blasku kunsztu tanecznego tej trójki oraz towarzyszących im na scenach znakomitych tancerzy – braci Mikołaja i Siergieja Legatów, przyblakła – w Rosji i w Europie – sława i wieloletnia dominacja włoskich balerin.

 

Elżbieta Pastecka

 

Całość w Scenie 3-4 (91-92) 2017