Roztwórz się ziemio…

b_220_220_16777215_00_images_onas_sc.pngŚwięta – uroczystość Narodzenia Pańskiego – jak wszystkie inne, choć w różnym stopniu, mają charakter z gruntu międzyreligijny, a nawet światopoglądowy, w najszerszym rozumieniu ekumeniczny. Przypadają na okres przesilenia zimowego, który pewnie dla wszystkich religii ma szczególne znaczenie. Żeby nie szukać daleko, nasi pradziadowie obchodzili święto zmarłych i Gody, plemiona germańkie świętowały Jul, starożytni Rzymianie czcili bóstwo Sol Invictus – Niezwyciężone Słońce, a chrześcijanie od czwartego wieku Narodzenie Pańskie. Najdłuższa w roku noc ustępuje, dnia przybywa, gdyż wraca życiodajne Słońce. W liturgii Kościołów i obrzędowości ludowej do niedawna te wszystkie wątki z łatwością można było rozpoznać. Dzisiaj już prawie nie. Dawne obrzędy zanikają, a przypominanie o nich stało się niezręcznością. Mówienie, że kutia to potrawa obrzędowa, związana z kultem zmarłych, a puste miejsce pierwotnie było przeznaczone dla zmarłych, mogłoby popsuć miłą rodzinną atmosferę. Nasi pradziadowie takich obaw nie mieli i o tyle byli od nas bogatsi w mądrość życiową. A że nie jest to temat wyssany z palca, niech zaświadczy poniżej zamieszczony wiersz. Dlaczego akurat wiersz? Z prostego powodu: Boże Narodzenie jest świętem słowiarzy, jest przecież przypomnieniem, że słowo może i powinno stawać się ciałem. Jest to święto autorów, aktorów, recytatorów, a przede wszystkim ludzi teatru, włączając w to przedstawiających jasełka oraz teatry amatorskie, jeśli przez amatora rozumie się tego, kto kocha teatr.

 

Wacław Oszajca

Całość w Scenie 3-4 (91-92) 2017