Maria Dąbrowska o Wojciechu Siemionie

Czytaj więcej: Maria Dąbrowska o Wojciechu Siemionie„28.II.1960, niedziela. Wczoraj z największym trudem zapewniłyśmy sobie bilety na występ Wojciecha Siemiona w Studenckim Teatrze Satyryków (Leszno 76). Siemion wypełnia sobą cały program. Powiedzieć – recytuje, odgrywa, przechodząc niekiedy w nucenie, ogromny repertuar tekstów ludowych – to jest nic nie powiedzieć. Siemion stwarza „ósmy cud folkloru”, wobec którego nawet „Mazowsze”, które uważałam dotąd za wyjątkową na materii folkloru kreację – zdaje się banałem.

Przede wszystkim – potraktowanie pieśni ludowej jako poezji ludowej – to nowość, i świetna. Coś takiego próbowała robić kiedyś Solarzowa w Gaci, ale to były zaledwie niedołężne przeczucia tej kreacji, którą zabłysnął Siemion.

Wydobył spod melodii właściwy sens poezji ludowej, wiersz, poezję. Wiersze są właściwie zawsze do śpiewania, lecz tam, gdzie zostały „zaśpiewane” do niepoznaki tekstów – trzeba je wydobyć spod melodii, pokazać ich materię poetycką. Tę nieomylność metafor, porównań, prąd humoru, tragizmu, te asonanse – wszystko to – choćbym pamiętała i „nadpamiętała” – jakże to brzmi już po Norwidowsku.

Siemion dał pierwszą autentyczną interpretację poezji plebejskiej, autentyczną, bo nie realistyczną. Tak jak nie jest realistyczna ta poezja, choć zbudowana z najbardziej realistycznych elementów pierwszych.”

Maria Dąbrowska,
z „Dziennika 1939 - 1965”

 

Całość artykułu „Żył w rytmie poezji” w w Scenie 4 (76) 2013

Gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy…

Czytaj więcej: Gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy…Jubileusz 60-lecia Teatru Lalek Pleciuga w Szczecinie przygotowano z niezwykłym rozmachem, wplatając go w kilkumiesięczny projekt Teatr i miasto: przestrzeń świętowania / przestrzeń codzienności. Liczba wydarzeń była imponująca. Działaniami objęto większą część miasta, angażując zarówno widzów najmłodszych jak i dorosłych, a przy okazji skupiając szerokie grono sympatyków, teoretyków i twórców teatru lalkowego. Spośród wielu imprez warto wymienić konkurs na plakat do spektaklu Bajki samograjki w reżyserii Anny Augustynowicz, który wieńczył obchody jubileuszu, warsztaty streetartowe, aktorskie, cyrkowe oraz łączące pokolenia „60+6” (dla dziadków i wnucząt), gry miejskie i wspólne sadzenie krokusów na Placu Teatralnym. Pleciuga przygotowała dwie wystawy: jedną przed Urzędem Miasta Szczecin na Jasnych Błoniach, gdzie stanęło kilkadziesiąt planszy opisujących dzieje oraz losy teatru (jego budynku, zespołu, ważnych spektakli oraz rozmaitych wydarzeń); drugą w Książnicy Pomorskiej, gdzie wystawiono zebrane z wielu lat wydawnictwa teatralne – publikacje jubileuszowe, programy, wszystkie numery czasopisma Gabit, które wydaje teatr, katalogi z festiwalu Kontrapunkt oraz plakaty i afisze. W trakcie jubileuszu zaprezentowano także dwa nowe wydawnictwa: Szósta dekada. Teatr Lalek „Pleciuga” 2003-2013, pod redakcją Anny Garlickiej (zastępcy dyrektora Pleciugi) oraz napisany w 2009 r. Prolog na otwarcie nowej siedziby teatru, autorstwa Artura D. Liskowackiego.

Karol Suszczyński

Całość artykułu „Gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy…” w w Scenie 4 (76) 2013

Eduard Koczergin – syn Bronisławy Odyniec (2)

Czytaj więcej: Eduard Koczergin – syn Bronisławy Odyniec (2)Kiedy Towstonogow zapraszał trzydziestopięcioletniego Koczergina do stałej współpracy, sam dobiegał lat sześćdziesięciu, z których na kierowanie BDT zeszło szesnaście; swój teatr uczynił w tym czasie jedną z czołowych scen Rosji. Koczergina znał już z kilku wspólnych realizacji i u siebie, i na innych scenach; teraz mieli na niemal dwie dekady (Towstonogow umrze w 1989 roku) stworzyć stały duet o wyjątkowym w rosyjskim teatrze tych lat dorobku i znaczeniu. Zaczęli od Aleksandra Wampiłowa („Zeszłego lata w Czulimsku”) i Wasilija Szukszyna („Ludzie energiczni”), skończyli Gorkim („Na dnie”) oraz zrealizowanym w Princeton w USA Czechowem („Wujaszek Wania”), doprowadzając liczbę wspólnych realizacji do trzydziestu. Mimo różnicy wieku i pozycji, wspólny język i metodę pracy wykształcili szybko.

Jej osobliwości Towstonogow w swych artykułach i wypowiedziach nieraz opisywał; podkreślał też, że wyboru, którego dokonał, nigdy nie żałował. U swego scenografa, poza wyjątkowym talentem i, jak to określał, „absolutnym smakiem”, wielce sobie cenił także sumienność i wyjątkowe poczucie odpowiedzialności: „Koczergin jest we wszystkim najwyższej próby profesjonalistą. I w swoich projektach, i w ich realizacji. Budowa i montaż dekoracji, przygotowanie rekwizytów, szycie kostiumów – wszystko to odbywa się pod jego nieprzerwaną i piekielnie drobiazgową kontrolą (…) Sytuacja, kiedy scenograf oddawszy makietę znika, nie pojawiając się nawet na próbach montażowych – a z czymś takim przychodziło mi się stykać – jest dla Koczergina nie do pomyślenia. Wszystko doprowadza do końca”.

Grzegorz Wiśniewski

Całość artykułu „Eduard Koczergin – syn Bronisławy Odyniec (2)” w w Scenie 4 (76) 2013